Fire rzucił się na mnie , lecz zrobiłam unik. W jego oczach zapłonął ogień a w moje zalały się lawą. Stanęłam dęba. Bóg mnie kopnął , przeturlałam się kilka metrów i wstałam. On zaszarżował na mnie. Kiedy był dość blisko stanęłam znów dęba i zadałam mu cios , którego by nikt nie przeżył , prócz boga. Najwyraźniej bogowie mogą się jednak męczyć , Fire zmienił się w płomień , który po kilku sekundach zniknął.Flame podszedł do mnie.
-On wróci.-Powiedział mój ukochany optymista.
-Nie prędko. - Uśmiechnęłam się.O bogach wiedziałam tyle , że doceniają konie z , którymi przegrały w bitwie.
<Flame?>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz